Piękni trzydziestoletni
Autor:
Barbara 'Libelula' LachRedakcja: Maciej 'repek' Reputakowski

Bohaterowie rzadko opuszczają biuro, bez przerwy biegają na zebrania, siedząc przy swoich biurkach, przerzucają tony papieru i przygotowują niekończące się projekty... Mogłoby się wydawać, że, nie licząc Dilberta, świat komiksu nie ma wiele do zaoferowania w tej tematyce.
Suppli, publikowane przez wydawnictwo Hanami, zdołało złamać wszelkie uprzedzenia. Seria osiągnęła szacowną długość siedmiu tomów i, co najważniejsze, utrzymuje wysoki poziom.
Mari Okazaki ofiarowuje czytelnikom kolejne epizody z życia Fuji i jej współpracowników, nie tracąc walorów pierwszego tomu.
Suppli wciąż przyciąga rzadko spotykaną tematyką i dojrzałym podejściem do problemów bohaterów. Teraz, gdy odbiorcy oswoili się już z pracownikami agencji reklamowej, Okazaki umiejętnie pogłębia poszczególne wątki. Unika łatwych rozwiązań, pozwalając, aby poszczególne wątki "wygrały się" w odpowiednim czasie – a jednocześnie nie pozwala, by ktokolwiek nudził się podczas lektury.
Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
Zmiany akcentów
Z tego powodu w siódmym tomie wątek Fujji schodzi na dalszy plan: bohaterka jest szczęśliwa i czuje się spełniona w swoim związku z Tanaką, więc na kolejną katastrofę trzeba będzie nieco poczekać. Tym, co podtrzymuje dramatyzm scenariusza, są obecnie perypetie Yugi. Copywriterka reprezentuje większość problemów stojących przed wszystkimi bohaterami
Suppli: niepewność dotyczącą pracy, uczuć i celów, przygnębienie i dekadentyzm towarzyszące przekraczaniu (lub zbliżaniu się do) trzydziestki. Znalazła się na życiowym zakręcie: zarówno jej kariera jak i związek, stoją pod znakiem zapytania. Zmiana pór roku i towarzyszący jej niepokój zmuszają ją do działania: Yugi powoli dojrzewa do poważnych decyzji, zaś jej gorzki nastrój świetnie podkreśla błogi optymizm, który zapanował w życiu Minami.
Drugą osią fabuły siódmego tomu stał się temat Amano i Nao, rozpoczynających karierę "młodszych koleżanek". Obie dziewczyny muszą szybko dojrzeć i stracić nieco młodzieńczych złudzeń. Śledząc ich wzloty i upadki, czytelnicy zyskują lepszy obraz Minami i Yugi, które kilka lat wcześniej musiały przejść tę samą drogę.
Lost in Translation
Warstwa graficzna komiksu nadal doskonale pasuje do fabuły. Krucha uroda postaci opromienia ich wzloty i dodaje dramatyzmu upadkom, ich stroje i gadżety są jak zwykle dopracowane w najdrobniejszych szczegółach. Kreska Okazaki nie straciła lekkości ani wyrafinowania i wciąż zachwyca umiejętnym doborem motywów dekoracyjnych. To smakowity kąsek dla miłośników kultury Japonii, którzy z pewnością doceniają grę znanymi motywami ikonograficznymi. Grafika dorównuje poziomem treści, przyczyniając się do wysokiej oceny całej serii.
Niestety,
Suppli posiada jeden aspekt, który szpeci całość jak kleks z tuszu na nieskazitelnym zwoju. Co smutne, nie jest on niechlubną "zasługą" autorki – ciężar odpowiedzialności spoczywa na zespole redakcyjnym polskiego wydawcy. Po wielokrotnym zachwalaniu walorów serii czas poruszyć bolesny temat: jakości tłumaczenia. Polska wersja językowa razi brakiem staranności, obfitując w błędy składniowe, gramatyczne i interpunkcyjne, literówki, oraz bezsensowne okazy stylistyczne. Taryfa ulgowa, przysługująca pierwszym tomom, niedoświadczonym redaktorom i tłumaczom, traci zasadność w przypadku serii, która utrzymuje się na rynku od półtora roku. Tymczasem w
Suppli nadal pojawiają się szkolne błędy w rodzaju:
"Widząc zapłakaną dziewczynę zapał Minami gaśnie" – każdy z nich powinien zniknąć z tekstu podczas korekty.
Paradoksalnie, sposób, w jaki komunikują się bohaterowie, należy do największych zalet serii. Postaci porozumiewają się w zawoalowany sposób, zwlekają z wypowiedzeniem tego, co naprawdę leży im na sercu, wybierają półsłówka i niedopowiedzenia. Czytelnik musi włożyć w lekturę nieco wysiłku, odkryć sens pomiędzy kolejnymi warstwami półprawd i interpretacji. Poszukiwanie znaczeń i pogłębianie wiedzy o wzajemnych relacjach bohaterów to prawdziwa przyjemność płynąca z lektury
Suppli. Niestety, zdarza się, że tłumaczenie nie pozwala w pełni jej docenić, zamieniając wieloznaczne, inteligentne uwagi w zwyczajny bełkot.
Waszym zdaniem...
Dodaj swoją opinię...