Od Fanów dla Fanów
Autor:
Jakub 'Rege' ReginiaRedakcja: Maciej 'repek' Reputakowski
Starcraft. Jedna z najlepszych strategii czasu rzeczywistego na komputery osobiste, przez wielu graczy uznawana za grę kultowa. W Korei Południowej zaliczana do sportów narodowych. Najlepsi koreańscy gracze są uznawani za celebrytów, ich mecze transmituje telewizja, a fankluby niektórych z nich liczą miliony członków. Niedługo w Chinach rozpoczną się mistrzostwa świata w grach komputerowych; starcraftowi progamerzy przekonają się, który z nich zasługuje na złoty medal i kilkadziesiąt tysięcy dolarów nagrody. Wśród nich będą także zawodnicy z Polski. Do mistrzostw pozostało jeszcze kilka dni, więc trzeba się czymś zająć w oczekiwaniu na sportowe emocje. Może komiksem?
My life for Aiur
Starcraft: Frontline jest zbiorem czterech krótkich opowieści osadzonych w uniwersum gry, która stworzyła rozpoznawaną przez fanów wizję przyszłości. W świecie Starcrafta trzy rasy toczą ze sobą nieustanną wojnę. Terranie to frakcja ludzi, zesłanych do kolonii karnych przez Zjednoczony Dyrektoriat Ziemi (United Earth Directorate), którzy urośli w siłę na tyle, by stworzyć swoje własne dominium. Protossi to bardzo stara i technologicznie zaawansowana rasa, próbująca uratować resztki swojej kultury po tym, jak ich świat został zniszczony w walce z Zergami – rasą obcych dążącą do asymilacji wszystkich żyjących istnień do swojego roju.
Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
You want a piece of me, boy?!
Wiemy już, czym jest
Starcraft i znamy zarys świata, w którym rozgrywają się historie spisane w tomiku
Frontline, możemy więc przystąpić do lektury. Powyższy wstęp może się okazać bezcenny dla czytelników, dla których komiks stanowi pierwsze zetknięcie z uniwersum
Starcrafta. Autorzy wszystkich opowiadań z tomiku uznali, że wszelkiego rodzaju wprowadzenia są zbędne i że każda osoba sięgająca po
Frontline ma wiedzę o starcraftowym uniwersum w małym palcu. Przecież wszyscy wiedzą, kim jest Ghost i znają nazwy frakcji na pamięć, prawda?
Kekeke Zerg Rush
Przyjmując to za pewnik, autorzy poszli krok dalej. Większa część niemal wszystkich opowiadań skupia się na ukazywaniu zalet poszczególnych jednostek: siły ognia i tempa przemieszczania się, funkcji na polu bitwy i tak dalej. Historie i dylematy postaci odsunięto na dalszy plan, albo zastąpiono kadrami pełnymi armat, macek i wybuchów. Pod względem oprawy graficznej na wyróżnienie zasługuje epizod
Narzędzia Wojny, w którym mroczny styl podkreśla grozę przedstawionej historii. Nadmierna ilość broni i strzelanin osłabia nieco pracowicie budowany klimat, nadal jednak jest on odczuwalny. Pozostałe trzy rozdziały to klasyczny przykład dość ascetycznej wizualnie manhwy. Nietrudno zauważyć, że autorzy mieli czasem problem z narysowaniem czegoś więcej niż mieczy, macek i pancerzy wspomaganych.
Tylko dla fanów
Zbiór kończy się właściwie tak samo, jak się rozpoczął – konflikt między Terranami, Zergami i Protossami trwa nadal, zwycięzcy na razie nie widać. Wydawca zapowiada kolejny tom i zamierza kontynuować historie rozpoczęte w tomiku
Frontline. Możemy zatem spodziewać się nowych broni, bardziej spektakularnych wybuchów i jeszcze większej ilości macek.
Starcraft: Frontline ukazuje tylko jedno oblicze Starcrafta, które niestety nie zachwyci raczej tych, którzy nie znają gry. Twórcy komiksu powinni zauważyć fakt, że komputerowy
Starcraft zdobył uznanie nie tylko za świetny
design i
gameplay, ale również za barwne postaci oraz ciekawą i wciągającą fabułę.
Waszym zdaniem...
Dodaj swoją opinię...