Słabo
Autor:
Grzesiek 'SethBahl' AdachRedakcja: Wojciech 'Wojteq' Popek

Boba Fett na okładce to dobra strategia. Dobra chociażby z tego względu, iż fanom
Gwiezdnych wojen z reguły można nadać etykietkę
"kochamy Bobę Fetta". Lub co najmniej lubimy. M.in. dlatego ten łowca nagród na okładce trzeciego numeru
Star Wars Komiks to słuszne posunięcie – szczególnie, że start czasopisma do najlżejszych nie należy. Czy poza okładką jest czym przekonać czytelnika? Nie bardzo.
Pierwszą z trzech zamieszczonych w zeszycie historii, jest właśnie ta z udziałem mandaloriańskiego łowcy nagród –
Boba Fett: Narzędzie zniszczenia. Akcja dzieje się na Gulimie, gdzie przez dłuższy czas Imperium więziło tubylców, by gwiezdnowojenny odpowiednik doktora Mengele mógł przeprowadzać na nich "badania". Tuż przed końcem wojny zbrodniarzom udało się zbiec, lecz żądza zemsty Gulimarydów nie ustała, tym bardziej, że proceder po cichu był kontynuowany na orbicie innego świata. Do wykonania egzekucji na imperialnych oficerach wybrali Bobę Fetta, niegdyś słynnego łowcę nagród, dziś nieco sponiewieranego przez trzewia Sarlacca. Fabuła zatem zapowiada się co najmniej nieźle – nic z resztą dziwnego, gdy weźmiemy pod uwagę, iż jej autorem jest John Ostrander. Tematyka cięższa, a jej realizacja, przynajmniej na początku, również niczego sobie). Powietrze z tragizmu przedstawionego "holocaustu" ucieka jednak, za sprawą "syndromu
Zemsty Sithów", jaki udzielił się komiksowi. Infantylizm kwestii dialogowych, jakie włożono w usta tzw. czarnym charakterom niestety wpływa negatywnie na odbiór całości i psuje komiks. Atmosferę pomagają jednak utrzymać rysunki Cama Kennedy'ego z ich mroczną kolorystyką i ascetyczną sylwetką Boby Fetta, dobrze pamiętaną przez fanów z siódmego zeszytu
Empire (choć
Narzędzie zniszczenia pojawiło się
de facto wcześniej, w ramach
Tales).
Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
Szczęściarz to zaś typowa opowieść dla teatru rozmaitości, jakim jest seria
Tales. Scenarzysta skupia się na jednej postaci, Wedge'u Antillesie, i jego drodze w objęcia Sojuszu Rebeliantów. Beztroska młodość, zawodowe obowiązki, konflikt z Imperium na podłożu niespełnionej miłości – wszystkie te niemiłosiernie oklepane elementy znajdziemy w komiksie autorstwa Roba Williamsa i Michaela LaCombe'a. Fabularnie opowieść graficzna nie wyróżnia się niczym; dość powiedzieć, że widziałem bardzo podobne historie snute przez fanów nie opłacanych przez żadne wydawnictwo.
In plus można zaliczyć pojedyncze kwestie postaci oraz niektóre kadry, gdzie LaCombe inteligentnie bawi się ambiwalentną sytuacją głównego bohatera. Poza tym zastosowana kreska także nie wyróżnia się niczym szczególnym.
Na koniec zostawiono nam nieco przewrotnego
Sitha pośród cieni. Komiks traktuje o perypetiach Mace'a Windu i jego padawana na niezidentyfikowanej planecie, której ludność praktykuje religię Sithów. Większość opowieści przedstawiona jest z myślą, by uśpić czujność czytelnika, a następnie obwieścić mu, iż wystrychnęło się go na dudka, co jest całkiem sympatycznym celem dla scenarzysty. Ponadto jednak komiks fabularnie się niczym nie wyróżnia. Warstwa graficzna natomiast jest poniekąd oryginalna – z estetyką można dyskutować, jednak podobnej kreski, przypominającej nieco rysunki z książek dla dzieci, zazwyczaj się w komiksach starwarsowych nie widuje.
Ogólnie rzecz biorąc: jest przeciętnie. Pierwsze dwa numery
Star Wars Komiks nie porwały, w przypadku trzeciego – jest gorzej. W zasadzie jedyną opowieścią sprawiającą, że można by się skusić na ten zeszyt jest
Boba Fett: Narzędzie zniszczenia, ale i ona ma swoje wady. Całość to nic specjalnego, a sytuacji również nie ratuje zamieszczony na końcu zeszytu mało odkrywczy artykuł o łowcach nagród. Pozostaje mieć nadzieję, iż dalej będzie lepiej.
Tytuł: Star Wars Komiks #03
Redaktor naczelny: Jacek Drewnowski
Scenariusz: Bob Harris,
Rob Williams,
John OstranderRysunki: Jerome Opena,
Michel Lacombe,
Cam KennedyKolory: Dave Nestelle,
Wil Glass,
Chris BlytheWydawca oryginału: Dark Horse Comics
Wydawca polski: Egmont Polska
Data wydania polskiego: 15 listopada 2008
Tłumaczenie: Jarosław Grzędowicz, Maciej Drewnowski, Jacek Drewnowski
Liczba stron: 48
Okładka: miękka
Druk: kolorowy
Cena: 4,90 zł

g(16514454)a(1683317))
Waszym zdaniem...
Dodaj swoją opinię...