Dziecko we mgle…
Autor:
Kuba JankowskiRedakcja: Maciej 'repek' Reputakowski

Boris Stanić opowiada o życiu swojego dziadka i o jego cięzkich losach w czasach powojennych. Opowieść ta bardziej niż komiks przypomina książeczkę ilustrowaną i trzeba stwierdzić, że zaprzepaszcza ogromny potencjał medium komiksowego do opowiadania złożonych i dramatycznych historii osadzonych w trudnym momencie historycznym (tutaj Bałkanów). Dobrze, kiedy autor nie kopiuje uznanych Spiegelmana czy Sacco, ale źle, jeśli nie potrafi znaleźć oryginalnej i sensownej alternatywy dla ich sposobu opowiadania.
Wszystko, o czym wspomina nam autor
Radosava. Porannej mgły, a co było udziałem jego dziadka, to wydarzenia, które aż proszą się o próbę wydobycia z nich jakiejś głębszej refleksji. Tymczasem Stanić prześlizguje się po nich i skacze od obrazka do obrazka. Proste w założeniu rozwiązania fabularne i "zwyczajność" opowieści drażnią i powodują, że komiks popada w banał.
Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
Przeskoki w narracji – z rzeczywistości w sen/marzenie – powodują, że historia traci płynność, nie toczy się, a rwie. Dla porównania weźmy do ręki
Lalę Jacka Dehnela – tam mnogość wątków nie rozbija opowieści, bo elementem porządkującym całość jest narracja wspomnieniowa. Tego pierwiastka brak u Stanića.
Biorąc pod uwagę taką organizację tekstu i obrazu, po jaką sięga autor, bazując mocno na przekazywaniu albo tych samych treści dwoma kanałami, albo używając tekstu jako podpisu pod ilustracją – warto rozdzielić te dwie warstwy. Ilustracyjnie praca Borisa Stanića prezentuje się znakomicie. Cóż z tego, skoro brak w
Porannej mgle tego, co wydaje się do opowiadania o losach człowieka w formie komiksowej najodpowiedniejsze – ciągłości narracji. Komiks co prawda rozpoczyna się od interesującej konstatacji o kondycji ludzkości, ale tego poziomu refleksji autor nie podtrzymuje. Popada za to w manierę opisywania tego, co widzi czytelnik.
Jury Ligatura Pitching przyznało pracy Stanića trzecią nagrodę. Być może w dalszej części coś w komiksie się zmienia i o tym wiedziała komisja, bo w formie jednego tomu
Poranna mgła nie przekonuje ani trochę. W posłowiu Aleksandar Zograf (
Pozdrowienia z Serbii) przypomina, że to dopiero pierwsza odsłona tej opowieści. Szkopuł jednak w tym, że historię Stanića może uratować tylko jakaś drastyczna wolta narracyjno-formalna, a na to się nie zanosi, gdyż autor tworzy w wypracowanym stylu.
Irytujące jest to posłowie Zografa, w którym za wszelką cenę chce on udowodnić, z jakim wspaniałym komiksem mamy do czynienia. Niestety, w istocie dostaliśmy do rąk bardzo słaby komiks, który tylko miejscami nadaje się do oglądania, bo od banałów przekazanych słowami aż zęby bolą.
Waszym zdaniem...
Dodaj swoją opinię...