Jak przyciąć wąsy
Autor:
Maciej 'repek' Reputakowski
Kadr 1
Marek Lachowicz musiał być bardzo ciekawym uczniem. Takim, o którym mówi się, że posiada bardzo bujną, plastyczną wyobraźnię i zmysł do kolorów (czarnego i białego ze wskazaniem na czerwień). Kto wie, ile zeszytów do biologii, geografii i – nade wszystko – historii zabazgrał sielankowymi scenkami pełnymi bezpretensjonalnej i zabarwionej absurdalnym humorem przemocy. Może kiedyś jeden z jego biografów wykopie ze znalezionego w piwnicy zakurzonego pudła stare kajety i dowiemy się, na jakiej to nudnej lekcji narodziła się jedna z legend polskiego komiksu – Pan W. (prawdziwe nazwisko znane tylko Henrykowi S.). Pan W., który, dzięki inicjatywie Daniela Gizickiego i wsparciu sklepu Imago.com.pl, doczekał się podczas październikowego Międzynarodowego Festiwalu Komiksu w Łodzi swojego pierwszego albumiku.
Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
A troszkę na niego poczekać musiał. Przygody bezpośredniego w kontaktach z ludźmi szlachcica pamiętają najstarsi czytelnicy
Magii i miecza,
Portala czy
Produktu. Z początku budził lekkie zdziwienie i chyba tylko najzagorzalsi fani
Dzikich pól szybko odkryli w nim swojego duchowego przywódcę. Z czasem pozornie schematyczna i przewidywalna forma pasków Lachowicza przecinała się do wrażliwości odbiorców i zyskiwała uznanie. Autor zagrał bowiem va banque: za jednym zamachem sprecyzował wymagającą formę (czyli stałe, efektowne zakończenie każdego epizodu) i błyskawicznie określił zasady, jakimi rządzić miał się mikroświat serii. Od tej chwili pozostało jedynie zachować konsekwencję i jako uzupełnienie puenty oddawać dwa dobre, równe kadry. Co ciekawe (i paradoksalne zarazem), im dłużej Pan W. gościł na łamach pism i w świadomości czytelników, tym bardziej ostatni kadr stawał się pierwszym. A gdy taka sytuacja ("siadam i wiem, jak się skończy pasek, więc śmieję się, zanim doczytam do finału") odbioru stała się normą, autor znalazł się w sytuacji komfortowej – mógł zacząć bawić się konwencją własnego dzieła.
Albumik
Przygody Pana W. pozwala nam prześledzić ten długotrwały proces w ciągu kilku minut. Pierwsze historyjki sygnalizują prostą logikę fabuły, aby przy kolejnych – bardziej absurdalnych, bazujących na stworzonym już kontekście lub skojarzeniu językowym – czytelnik nie miał problemu z "załapaniem" motywu wywołującego uśmiech. I to właśnie w chwilach, gdy parodystyczna seria parodiuje samą siebie, Lachowicz osiąga najlepsze efekty. Paski z udziałem Baśki, Gejzer na Islandii, Pytanie o godzinę czy Pan W. na Dzikim Zachodzie (tytuły własne ale jasne – przyp. rep.) zdecydowanie wyróżniają się na tle innych żartów z biografii mistrza szabli.
Kadr 2
Pora się narazić.
Gang Wąsaczy skorzystał na uniezależnieniu się od
Człowieka Parówki. Pomijając sam fakt ciągłego ponoszenia porażek z baleronowatych rąk superkiełbasy, trzej przystojniacy wreszcie mogą zaprezentować swoje nieprzeciętne poczucie humoru bez ryzyka masarskiej puenty. Mając na względzie te trudne początki gwiazdorskiej kariery, tym większy należy im się szacunek. Zaczynali od poziomu sidekicków (tacy chłopcy do kopania), teraz sami pod sobą kopią.
Humor
Wąsaczy należy zaliczyć do gatunku, tak zwanego, komizmu charakterów. Bohdan to charakterystyczny niespełniony rockowiec, Bogdana cechuje zamiłowanie do filmu, a Ryszard charakter (i życiową mądrość) zahartował podczas oglądania telewizji. Jeśli dodać do tego ogólne niedorajdztwo i fajtłapostwo całej trójki, powstaje mieszanka wybuchowa, która rozsadza dwadzieścia stron, jakie poświęcono trzem amigos. Wobec niemalże dwukrotnie większej ilości historyjek poświęconych Panu W. można mówić o jawnej dyskryminacji. A wydawało się, że w czasie, gdy Parówka poszedł robić w sieci fast-food, staną się pierwszoplanowymi postaciami.
I tutaj nadchodzi pora, by narazić się po raz drugi.
Albowiem
Gang Wąsaczy bije
Pana W. co najmniej o długość ściętej głowy. Większość epizodów z życia przestępców-amatorów świetnie broni się sama, a w kontekście całości serii zyskuje dodatkową głębię. Krewki Sarmata śmieszy siłą rozpędu, gdy czytelnik ma za sobą kilka ostrych dowcipów, które nakręcają go niczym aktorzy Monty Pythona dokonujący sekcji kolejnych organów pacjenta w domku na angielskim przedmieściu.
Wąsacze daliby radę i bez tego. Niech ktoś tylko da im szansę.
Kadr 3
*Ciach.* Naraziłeś się. Ale bez urazy.
Tytuł: Przygody Pana W./Gang Wąsaczy
Scenariusz: Marek LachowiczRysunki: Marek LachowiczWydawca polski: Wydawnictwo klubowe pod patronatem Imago.com.pl
Data wydania polskiego: październik 2005
Liczba stron: 68
Format: A5
Okładka: miękka, kolorowa
Papier: offsetowy
Druk: czarno-biały
Cena: 8 zł

Waszym zdaniem...