The very best OFF The Ziniols: Greatests Hits vol.1 w przedsprzedaży dostępne jest już od
13 września. Data zapewne nieprzypadkowa, bo tym wydawnictwem The Ziniols obchodzą trzynastą rocznicę obecności na rynku.
Specjalnie dla Poltera głos w tej sprawie zabrał Witold Tkaczyk (AQQ/ZZP):
Po pierwsze projekt zebrania zbiorczego wybranych, najlepszych, komiksów (czy też tekstów) z Zinia/Ziniola uważam za bardzo dobry. Sam noszę się cały czas z wydaniem archiwalnej antologii zbierającej komiksy i teksty wybrane z archiwalnych wydań
AQQ. Trochę hamuje mnie czas i ciągle nowe wyzwania, trochę przeraża perspektywa zwracania się do każdego autora z prośbą o ponowne wykorzystanie kiedyś ofiarowanego gratis materiału, na ale rozumiem, że Zinio/Ziniol poradził sobie z tymi kwestiami i wyjdzie wspaniała zbiorówka starych hitów.
Z tego co pamiętam, to pojawienie się Zinia/Ziniola powitałem z entuzjazmem i zaciekawieniem, jako kolejną platformę (o. pardon, wybory!!!) prezentacji nowych, młodych autorów komiksowych. Była to końcówka lat. 90-tych i polski komiks z wolna, po latach trudnych, chudych i wątłych, acz heroicznych, wchodził w swoja tzw. "złotą erę" przełomu wieków. Istniało już na rynku kilka pism aspirujących do roli poważnych magazynów komiksowych (
AQQ,
KKK,
Krakers,
Komiks Forum, pojawiała się
Arena Komiks i
Produkt) i kilka-kilkanaście tytułów (one się pojawiały, niektóre znikały z rynku) o charakterze samizdatowym, skupiającym węższe grona autorów-znajomych, takich jak
KGB,
Vormkfassa, czy właśnie
Zinio (później
Ziniol). Były znakiem fermentu twórczego i poszerzania się środowiska twórców komiksu, dążących do szybkiego i publicznego zaprezentowania swoich dokonań.
Niektórzy z tam publikujących zasilili potem grono aktywnych do dziś twórców.
AQQ, którego redakcja otrzymywała egzemplarze tych tytułów, bacznie się im przyglądała, co znajdowało oddźwięk na łamach magazynu w postaci omawiania tych zinów w rubryce "Recenzje", bądź "Informacje". Podawaliśmy też w
AQQ adresy kontaktowe tych pism, więc korzyć zapewne była obopólna. Zinio/Ziniol wyróżniał się na korzyść konsekwencją redakcyjną, determinacją autorów, częstotliwością ukazywania się i charakterem prac. Nie pamiętam konkretnych nazwisk i tytułów - musiałbym tu sięgnąć do swoich przepastnych archiwów - ale takie były ogólne wrażenia z odbioru poszczególnych numerów tytułu.
Pamiętam oczywiście spiritus movens całego przedsięwzięcia - Dominika Szcześniaka - a to dodatkowo za sprawą późniejszego planu, by przejął redagowanie i szefowanie
AQQ. Potem pismo ewoluowało, połączyło się z drugim tytułem zmieniając nieco nazwę, aż w końcu przeistoczyło w poważny papierowy (obecnie sieciowy) magazyn komiksowy.
Waszym zdaniem...
Dodaj swoją opinię...