Cierpienie prowadzi do Vectora
Autor:
Grzesiek 'SethBahl' AdachRedakcja: Wojciech 'Wojteq' Popek

Roczna sekwencja nawiązująca do kwestii mistrza Yody z
Mrocznego widma (
"Strach prowadzi do gniewu, gniew do nienawiści, nienawiść prowadzi do cierpienia...") w serii
Knights of the Old Republic kończy się wraz z
Knights of Suffering. Teraz przed
KotORem, podobnie jak wcześniej przed
Legacy, większy "projekt". Jednak oprócz przygotowania czytelników do
Star Wars Vector, miniseria ma do wykonania jeszcze jedno zadanie – przywrócić
KotORom dawny, dobry poziom.
Po tułaczce po galaktyce bohaterowie wracają na Taris, gdzie miejscowa ludność broni się przed najazdem Mandalorian. Zacne niemal od razu wpada na Grypha, który wraz z jednym z gangów Niższego Miasta stara się stawić opór najeźdźcom. Tak się jednak mało sympatycznie składa, że "rebelianci" mają zamiar przedrzeć się do głównego ruchu oporu i dogadać z tamtejszymi władzami, a poszukiwany kilkoma listami gończymi Carrick ma być ich kartą przetargową. Jakby tego było mało na miejscu zastają jeszcze starą znajomą – mistrzynię Jedi Raanę Tey...
Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
Zacznijmy od tego co od razu rzuca się w oczy i jest dla fanów
Knights of the Old Republic (obu "wersji") rzeczą chyba najważniejszą – powracają motywy i postaci z pierwszej części gry i to w ilości ponad standardowej. Pojawia się Mission Vao, choć dużo młodsza i nieco do siebie niepodobna (i bez Zaalbara rzecz jasna), jej brat Griff, Brejik, Gadon Tek oraz cały swoop-gang – Hidden Beks. O ile gang jest dość zręcznie wpleciony w fabułę komiksu, o tyle wątki poboczne tworzone i rozwijane są nieco na siłę, by usprawiedliwić obecność pozostałych postaci (np. rodzeństwa Twi'leków).
Nie wyjaśniono także jakim cudem Gryph uratował się z Serrocco, co mogło zwiastować tylko jedno – kolejne elementy fabuły, motywowane krótkim
"bo tak". Ich liczba nie rośnie lawinowo, choć nie można powiedzieć by wpadek brakowało – poszukiwany w połowie cywilizowanych systemów domniemany morderca biega wolno, gdyż pozostali uznają, że są w tej chwili ważniejsze sprawy na głowie, a na misję zwiadowczą wysłana zostaje trójka bohaterów, przy czym pewne jest, że dwoje z nich pozabija się nawzajem w trakcie. Czemuż? Po cóż? J.J. Miller raczy wiedzieć.
Całość jednak przedstawia się całkiem sensownie i sprawia pozytywne wrażenie. Znajdzie się coś tak dla wielbicieli intryg i spisków, mrocznych przepowiedni Jedi, jak i fanów akcji i efektownych potyczek. Nie zabraknie w
Knights of Suffering także humoru, którego głównym źródłem są... no właśnie. Rif z zaprzyjaźnionego serwisu Imperial City Online (pozdrawiamy) niejednokrotnie już deklarował swoją sympatię dla Grypha, ja jednak pokuszę się o "polemikę" (choć
"De gustibus..." itd.) – powracają najlepsze postaci w całej serii – bracia Moomo (jeden jako statysta, drugi otrzymawszy większą rolę) rozbrajający zarówno swoją szczerością, jak i podejściem do życia.
Warstwa graficzna miniserii powierzona została Dustinowi Weaverowi, który niczym armia gungan okazał się gotowy, by wypełnić zadanie. Kadry są estetyczne, dynamiczne (oczywiście, tam, gdzie takie być powinny) i bardzo często mroczne. Mimo iż rysownicy są inni grafiki w
Knights of Suffering dużo bardziej nawiązują do tego, co czytelnicy widzieli w pierwszych zeszytach, razem ze specyficzną grą cieni i świateł w kulminacyjnych momentach opowieści, dodającej scenom mroku i klimatu.
Komiksy
Knights of the Old Republic zaczęły dobrze, jednak od zeszytu dziesiątego było w zasadzie już tylko gorzej. I to w bardzo niedobrym momencie – niemal tuż przed rozpoczęciem
Vectora. Należało ten spadek formy szybko powstrzymać i można powiedzieć, że się to udało. Akcja znów nabrała tempa, a sama seria klimatu, po części również dzięki nawiązaniom do dylogii gier wideo. Wydaje się, że kluczowym dla dalszego rozwoju będzie właśnie
Vector.
Tytuł: Star Wars: Knights of the Old Republic #22-24. Knights of Suffering
Scenariusz: John Jackson Miller
Rysunki: Dustin Weaver
Kolory: Michael Atiyeh
Wydawca oryginału: Dark Horse Comics
Liczba stron: 40
Okładka: miękka
Druk: kolorowy
Cena: 2,99 USD
Waszym zdaniem...
Dodaj swoją opinię...