Kamień do oszlifowania
Autor:
Kuba JankowskiRedakcja: Maciej 'repek' Reputakowski
"Ludzie zostali stworzeni przed tysiącami lat przez starożytnych bogów, którzy przybyli z gwiazd, by przejąć Ziemię w swoje władanie". Bogowie odeszli, ale po latach jeden z nich, Marduk, powraca, aby przejąć władzę. Tytułowy Kamień Przeznaczenia jest kluczem
"do uruchomienia starożytnej broni o kosmicznej sile rażenia, która rzuci rasę ludzką na kolana. Rozpoczyna się wyścig o to, kto pierwszy zdobędzie Kamień..." Tyle w zasadzie wystarczy jako pretekst do zawiązania akcji. I właśnie akcja dominuje w komiksie Tomka Kleszcza. Wobec tego zasadne wydaje się zadanie kilku pytań, które nasunęły mi się po zapoznaniu z zapowiedzią komiksu i towarzyszyły w trakcie lektury.
Czy komiks akcji ma sens?
Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
Powiedzmy sobie szczerze, że obecnie widowiskowość jest raczej mocniejszą stroną filmów, niż komiksów. Obraz filmowy jest zdecydowanie łatwiej przyswajalny, to znaczy, wymaga od nas pasywnego odbioru wprawionych w ruch kadrów. Taka bierna rozrywka. Z komiksem jest już jednak inaczej, bo to nasza głowa nadaje opowieści dynamikę i tempo. Komiks wśród przekazów widowiskowych wymaga od odbiorcy więcej wysiłku, a sama jego forma wyjściowa (czyli to, co staje nam przed oczyma; nie to, co powstaje jako obraz w naszej głowie) zdaje się w tym aspekcie skazywać go na pozostanie w blokach startowych. Gra na PS3, czy film
Thor w 3D, to rozrywki łatwiejsze i bardziej widowiskowe, niż komiks w czerni i bieli. Ale...
Komiks Tomka Kleszcza jest czarno-biały i jest komiksem akcji. Może zainteresować czytelnika szukającego rozrywki. W jaki sposób? Rysunkiem. Nie jest to mój ulubiony rejestr, ale odnajduję w nim dalekie echa mangowej dbałości o architekturę, co w komiksach japońskich uwielbiam. Tomek Kleszcz w specjalnym materiale dla Poltera
pisał o tym, jak te tła powstały i skąd wzięły się takie lokalizacje. No tak, spytacie, ale co to ma wspólnego z akcją? Przecież budynki się nie ruszają... Połowiczna to prawda, bo kiedy naruszyć ich strukturę, nagle okazują się całkiem ruchliwe. Przeszkadzają mi tutaj w architekturze jednak drobne rzeczy: wklejone gdzieniegdzie zdjęcia i plakaty oraz tła lekko tylko przerobione ze zdjęć, nie przerysowane. Jeden i drugi element zaburza mi trochę stylistykę i estetykę rysunku.
Jeśli chodzi o sceny walk i pościgów, to zdecydowanie warto poświęcić więcej uwagi tym drugim. Może niekiedy należałoby podrasować dynamikę, ale za to samochody są rysowane fenomenalnie.
Ogólnie: tak, taki komiks akcji ma sens, chociaż nie spodziewajcie się oskarowych efektów specjalnych.
Czy komiks akcji potrzebuje dobrej historii?
W zasadzie można na to pytanie odpowiedzieć "nie", bo przecież chodzi o wybuchy, strzelaniny i trochę golizny (z tych elementów brakuje w
Kamieniu przeznaczenia trochę odważnej golizny, dobrze by pasowała do całości). Ale...
Historia napisana przez Tomka ma dobre zawiązanie akcji. Opowieść jest nieźle wyważona, nieprzegadana. Komiks akcji pozostaje komiksem akcji, otoczka słowna w niczym nie przeszkadza, ale też nie powala na kolana błyskotliwymi dialogami. Ja zawsze za najlepsze komedie uważałem filmy sensacyjne, bo rodzaj humoru prezentowany przez głównego bohatera był wspaniałym połączeniem ironii i sytuacyjnych żartów (Bruce Willis i nieśmiertelne
Szklane pułapki stawiam tutaj za wzór). Tego mi w
Kamieniu brakuje.
Sama fabuła jest oczywiście na ogół w "sensacyjniakach" drugorzędna, chociaż – jeśli autor rozpisze ją inteligentnie, z kilkoma przemyślanymi zwrotami akcji – staje się ona wówczas elementem równorzędnym, a nie tylko pretekstem do pokazania efektów specjalnych. Myślę, że Tomek Kleszcz trochę balansuje w tym pierwszym tomie. Życzyłbym sobie, żeby sytuacja wyklarowała się w kolejnych częściach. Póki co nie wiem, czy
Kamień Przeznaczenia będzie czymś na miarę
Piątego elementu, czy tym filmem, który oglądałem wczoraj, a dzisiaj nie pamiętam już jego tytułu.
Czy można ożywić komiks kadrowaniem?
Oczywiście, że można. Kompozycja planszy w komiksie jest równie ważna jak sama kreska i opowiadana historia. Tomek sięga po dwustronicowe rysunki i całostronicowe obrazy, ale już kadrowanie jest do bólu statyczne. Przeczytałem sobie dzisiaj
The new Avengers: Ucieczka i jest to rzecz bardzo przeciętna, jeśli chodzi o historię i dialogi. Ale braku efektownego planowania kadrów i rysunku oraz kolorów zarzucić komiksowi nie mogę. Bardzo duży kontrast na poziomie tych elementów zauważam między tymi tytułami. W
Kamieniu Jest to dobre z jednego tylko powodu: nie ma kalkowania i ślepego naśladowania stylu amerykańskiego.
Jaki los czeka ten komiks?
Przede wszystkim mam nadzieję, że przeczytam drugi tom i kolejne, jeśli są w planach. Uważam, że przy rozsądnym nakładzie i cenie (ta jest sensowna, o nakładzie nic nie wiem), znajdą się fani tej serii. To dopiero start, rozgrzewka. Potrzeba czegoś zaskakującego, niebanalnego, "wykopu", a tego sam autor jest świadomy. Ze wstępu do albumu jego autorstwa wnioskuję, że zapału nie zabraknie.
Jeszcze tylko jedna rada na koniec: nie można kazać czytelnikom zbyt długo czekać na drugi tom. Nie można im pozwolić zapomnieć o swoim istnieniu.
Waszym zdaniem...
Dodaj swoją opinię...