Ciągnie komiks do lasu
Autor:
Maciej 'repek' ReputakowskiRedakcja: Jarosław 'beacon' Kopeć
Jeju powoli zmierza ku okrągłemu, poważnemu jubileuszowi. Jednak z pewnością nie można powiedzieć, że jest tworem skończonym, tworzonym od sztancy, opierającym się na wypracowanym schemacie. Każdy numer może zaskoczyć nowym pomysłem lub niekonwencjonalnym tematem. Hasło
Las i przyroda może nie wywołało mocniejszego bicia serc potencjalnych czytelników, lecz nie przeszkodziło zaproszonym do tworzenia magazynu komiksiarzom w zapełnieniu numeru solidnymi pracami.
Co ma śmieszyć nie utonie
Siódmy numer
Jeju dostarcza przede wszystkim wielu powodów do śmiechu. I to zarówno takiego przeponowego, wywołanego prostym, acz celnym skojarzeniem, jak i nieco bardziej wysublimowanego, w brzmieniu bliższego chichotowi pod nosem. Naturalnie, jak na przyrodniczą tematykę przystało, komiksy humorystyczne czują się w tego typu publikacjach jak ryby w wodzie. Cieszy jednak fakt, że przeważająca większość z nich nie wypłynęła brzuchem do góry.
Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
Komiksy związane z morzem nie wysuwają się jednak na pierwszy plan. Wyłącznie
Glon autorstwa Tomasza Pastuszki to dobry przykład, jak w czterech podłużnych kadrach można zawrzeć celną satyrę na ludzki zapał (a raczej jego brak) w ochronie środowiska. Znacznie lepiej prezentują się historie osadzone w terenie zalesionym.
Choćby z tego powodu
Łańcuchy pokarmowe terenów zalesionych, wyróżniona praca konkursu przy MFK w Łodzi, stała się pniem numeru. W
Jeju niestety zabrakło koloru, lecz nie zabiło to ducha absurdu przenikającego tę ośmiostronicową opowieść. A dalej jest już tylko śmieszniej.
Humor nie poszedł w las
Paweł Grześków w
Historii zemsty wali mocno po głowie w myśl przysłowia "nie czyń drzewu, co tobie niemiłe". Alternatywną genezę powstania mitu Batmana prezentuje zaś Pastuszka (do scenariusza Daniela Gizickiego) w komiksie
Księga dżungli, który powinien znaleźć się na półce każdego fana Mrocznego Rycerza. Listę wyróżniających się krótkich, lecz pomysłowych i zabawnych
shortów zamyka Przemysław Surma, którego sympatyczna plansza zdobi okładkę numeru. Dzięki takim jednoplanszówkom, które można szybko przeczytać po wzięciu zeszytu do ręki, znacznie łatwiej zdecydować się na przeznaczenie kilkunastu złotych na dalszą działalność magazinu.
Od pewnego czasu
Jeju jest już publikacją o charakterze międzynarodowym. Chcąc uniknąć stereotypowych haseł w stylu "Polacy potrafią" lub "nasi górą", stwierdzę raczej, iż jedynie komiks Michelle Fariss na tle rodzimej produkcji "daje radę". Historia
O wysokim i grubym ptaku to jeszcze jeden piękny dowód na to, że prawdziwa miłość nie zna granic.
A gdyby to wszystko nie wystarczyło, by wpisać
Jeju na listę prenumerat, jest jeszcze Marek Turek z dwuplanszowym komiksem
Drwal, najlepszym tytułem numeru. Gorzki, przewrotny humor, zaskakująca narracja, prowokacja do chwili zadumy to elementy "all inclusive" każdej produkcji Turka.
Siódemka była dla
Jeju szczęśliwa. Ukazująca się na dniach "ósemka" pozwala przypuszczać, że kolejny numer utrzyma wysoki poziom. Dzień Kobiet będzie wówczas również świętem nie tylko dla fanek dobrego komiksu.
O komiksach na blogu Macieja 'repka' Reputakowskiego
Tytuł: Jeju #07
Redaktor naczelny: Tomasz Pastuszka
Scenariusz: Różni twórcyRysunki: Różni twórcyWydawca polski: Jeju
Data wydania polskiego: październik 2008
Tłumaczenie: Zuzanna Kochańska
Liczba stron: 48
Format: B5
Okładka: miękka, kolorowa (Norbert Rybarczyk)
Papier: offsetowy
Druk: czarno-biały
Cena: 10 zł

g(16514454)a(1683317))
Waszym zdaniem...