Monolog wewnętrzny recenzenta
Autor:
Maciej 'repek' ReputakowskiRedakcja: Jarosław 'beacon' Kopeć

Hmm… Nazywam się repek. Jestem lokalnym portalowym recenzentem. Recenzuję komiksy. 24 godziny na dobę. Serio. Tak, w nocy też. Na przykład teraz, gdy piszę ten tekst, jest prawie druga w nocy. A ja wciąż nie śpię, bo komiksy mnie nie usypiają. To znaczy te wciągające nie, a nudne przyprawiają mnie o bezsenność, więc na jedno wychodzi.
Tym razem dostałem anonimowe (to znaczy od szefa działu) zlecenie zbadania sprawy niejakiego Hmmarlowe’a. Ponieważ jestem pół-profesjonalistą, zacząłem od rozpoznania środowiskowego. Przemysław Surma aka Surpiko, blisko związany z podejrzanym, był już znany w kręgach komiksiarzy działających w nie do końca oficjalnym obiegu. Spotykaliśmy go między innymi w otoczeniu ludzi związanych z organizacją
Maszin, gdzie wyróżniał się rozpoznawalnym stylem i nietuzinkowym humorem.
Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
Mężczyznom nie należy wypominać wieku, nawet Chrystusowego, ale dobro śledztwa rządzi się swoimi prawami. Pomimo wspomnianych osiągnięć i ugruntowanej sławy, Surma debiutu albuminowego doczekał się późno. Czy za późno? To się okaże. Postanowiłem jednak zagłębić się w umysł przeciwnika i spróbować go rozgryźć.
Przyznaję, poczułem zagrożenie, gdyż szybko zrobiło się wesoło. To narażało na szwank dobro recenzji, lecz na wycofanie się było już za późno. Urzekła mnie osobowość Hmmarlowe’a, który udawał głupszego, niż prywatnemu detektywowi przystoi. Zupełnie, jakby zapoznał się z całą bibliografią Raymonda Chandlera i postanowił robić wszystko na opak. Całkowity brak podejrzliwości i naiwność w kontaktach z kobietami – świetnie się maskował. Zdradziły go tylko wrodzony romantyzm i przywiązanie do whiskey, nieodłącznego atrybutu rozwiązywacza zagadek (przepraszam na chwilę, woda na herbatę się gotuje, muszę zrobić dla siebie i żony).
W samą porę spostrzegłem, że w mąceniu i mataczeniu wspierał go wspomniany Surpiko. Zupełnie jakby to nie był jego pierwszy samodzielny tomik – a może właśnie dlatego? – przewrotnie obrócił go poziomo, zrezygnował z banalnego podziału na kadry i pokazał wszystko biało na czarnym. Nie próbował też zgubić Hmmarlowe’a wśród licznych, lecz pustych postaci drugoplanowych. Zamiast tego w intrygę zaangażował (niczym antyczny dramatopisarz) tylko trzy postaci i uwikłał jej w miłosny trójkąt. A z drugiego planu w ogóle zrezygnował. To było zagranie
va banque, godne prawdziwego geniusza komiksowej zbrodni.
Causa finita? Nic z tych rzeczy. Śledztwo jest, jak to się mówi, rozwojowe. Podejrzanemu niemalże udało się mnie zmylić (jest już trzecia nad ranem), ale zdradziły go informacje ukryte pod skrzydełkiem okładki. Znalazłem tam listę z personaliami cytowanych w albumie autorów, na której figurują takiej indywidua jak Butenko, Chmiel, oraz – czy to nie zastanawiające? – Marcin Surma. Kto pozostawił ten trop? Co łączy tych ludzi? Czyżby przynależność do grupy trzymającej komiks?
Jak mawiał klasyk: nie wiem, ale się dowiem. Najchętniej w kolejnym albumie.
Tytuł: Hmmarlowe i niedole Julitty
Scenariusz: Przemysław SurmaRysunki: Przemysław SurmaWydawca polski: Kultura Gniewu
Data wydania polskiego: październik 2009
Liczba stron: 64
Format: 23,5x16 cm
Okładka: miękka, kolorowa, ze skrzydełkami
Druk: czarno-biały
Cena: 25,90 zł
Gdzie kupić

cena: 25.90 złcena: 23.00 zł
zamów! 
Waszym zdaniem...