Depresja agenta
Autor:
Maciej 'repek' Reputakowski

Garth Ennis ma obsesję. Nie, inaczej: Garth Ennis ma kilka obsesji. Są to tematy, które w jego twórczości powracają z uporem bumerangu i podlegają wielokrotnej obróbce w rozmaitych kontekstach. Obok relacji człowieka z Bogiem i amerykańskich mitów na plan pierwszy wcześniej czy później wkracza wojna. Nie, inaczej: większość opowieści ojca
Kaznodziei opowiada o Bogu, Ameryce i wojnie. Zmieniają się tylko proporcje, w jakich te składniki się mieszają i któremu jako pierwszemu Ennis pozwala wypłynąć na powierzchnię.
Nie inaczej sytuacja ma się z nową zeszytową serią wydawaną przez Mandragorę. Po dwóch cyklach odświeżających postać
Punishera przyszła pora na kolejnego twardziela z marvelovskiej stajni. Komiks o Nicku Fury nie jest przy tym
originem czy innym
the endem. Można go raczej zaliczyć do kategorii "bohaterowie są zmęczeni". Fury'emu, choć zawsze ukazywano go jako faceta w sile wieku, powiększono pulę siwych włosów, a jego samego odstawiono na boczny tor. Agencja S.H.I.E.L.D. przechodzi reorganizację, dla ludzi ze starego układu nie ma miejsca. Nie ma miejsca dla ich metod i reguł gry, kto inny pociąga za sznurki i wydaje rozkazy. Ale Nick Fury, niczym przysłowiowy Han Solo, ma tylko jednego szefa.
Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
Garth Ennis lubi - i potrafi - tworzyć bohaterów, którzy wykreślili ze swoich słowników termin "kompromis". Posunięte do ekstremum przekonanie o słuszności swoich racji sprawia, iż działają jak fanatycy, lecz z czasem mimowolnie zaczynają budzić podziw. Podziw moralnie dwuznaczny, gdyż pozyskiwany zazwyczaj bezwzględną siłą. Ennis opracował zresztą kilka patentów, które gwarantują wywołanie tego efektu. Pracujący z nim rysownicy - w tym przypadku duet Darrick Robertson (
Born)-Jimmy Palmiotti (
Punisher) - dobrze wyczuwają, o co chodzi. Na przykład, chwyt, który zawsze trafia, nazywa się "Sam przeciw wszystkim" i polega na bardzo cielesnym ukazaniu sceny brutalnej walki, w trakcie której nasz wojownik nierzadko decyduje się zaryzykować mniejszą ranę, by zwyciężyć. Tulip z
Kaznodziei, Castle z
Borna, Fury... Podobna estetyka walk może stanowić cechę stylu, ale już wprowadzanie przygłupiego podopiecznego zalatuje kalką wątku Gębodupy. Pojawia się pytanie, czy autor zdaje sobie sprawę, iż wykorzystywanie znanych zagrywek jest sprawą ryzykowną i przygotował jakieś oryginalne rozwiązanie starego pomysłu.
Scenariusz osadzony został w szerokim kontekście czasów po Zimnej Wojnie, która pozostawiła wiele sierot nie potrafiących znaleźć dla siebie miejsca. Takimi życiowymi rozbitkami stali się Fury i jego rywal z drugiej strony barykady o komicznie brzmiącym nazwisku Gagarin. Za "starych, dobrych czasów" rozdawali karty: dokonywali przewrotów, zdejmowali i podstawiali marionetkowych polityków, utrzymywali świat w równowadze. Nowy porządek sprawia, iż czują głód, który nasycić może tylko nowa wojna - jedyny układ, w którym czują się na miejscu i potrzebni. A skoro okoliczności nie są sprzyjające, pozostaje wziąć sprawy w swoje ręce i rozpocząć morderczą grę.
W połowie lutego we Francji miało dojść do procesu najsłynniejszego (a raczej najbardziej osławionego) najemnika XX wieku - Roberta Denarda, który przez lata był postrachem Afryki, obalając i ustanawiając kolejne rządy, o mało nie zostając samodzielnym władcą archipelagu Komorów... Ze względów zdrowotnych rozprawa się nie odbyła, co zresztą, wobec podeszłego wieku oskarżonego, jest kwestią drugorzędną. Obserwatorzy są bowiem zgodni, iż - jak to już miało miejsce w przeszłości - sąd republiki uniewinni swojego zasłużonego korsarza lub wymierzy symboliczną karę. Istnieje, przez wzgląd na pamięć
Dumnych Amerykanów i przywoływanego już
Borna, szansa, iż Garth Ennis postanowił zmierzyć się z tą kartą ludzkiej historii i przyjrzeć się jej po swojemu, czyli przez pryzmat losów pojedynczego człowieka. Może stać się też tak, iż przeważy element "westernowy" i skończy się na walce o rzekomo lepszy świat, w którym obowiązywały proste (czytaj: uczciwe) zasady.
Proces trwa. Orzeczenie wyroku odroczone. Przesłuchanie kolejnych świadków jeszcze w marcu.
Waszym zdaniem...