11-07-2006 20:05

Chonchu/Yongbi #1

Prognoza przedmeczowa
Autor: Maciej 'repek' Reputakowski

Chonchu/Yongbi #1 Maj był dla wydawnictwa Mandragora miesiącem szczególnym. W czasie gdy reprezentacje piłkarskie z całego świata przygotowywały się do zaskoczenia rywali na boiskach w Niemczech, w wypełnionej zazwyczaj amerykańskimi zeszytówkami ofercie pojawiły się aż trzy pozycje z Dalekiego Wschodu. Samotny Wilk i Szczenię to klasyka mangi, na którą wreszcie się w Polsce doczekaliśmy. Tymczasem manhwy (koreańskie odpowiedniki mang) Chonchu i Yongbi stanowią wyprawę w nieznane, eksploatowane dotychczas głównie przez Kasen koreańskie rejony. Oba tytuły nie zgłaszają artystycznych pretensji, chcą być rozrywką na dobrym poziomie i walczą tym samym o uznanie w oczach tej samej grupy czytelników. Który z nich zostanie ustawiony o półkę wyżej? Tak jak przed meczem piłkarskim analizuje się dobre i złe strony rywali, tak i my spróbujmy się przyjrzeć atutom pierwszych tomów obu serii.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Skład

Dobór głównych bohaterów znamionuje dwie diametralnie różne filozofie tworzenia cyklów komiksowych. Yongbi to taki koreański Lucky Luke, realizujący model "wojownik i jego wierny wierzchowiec". Akcja obraca się wokół przygód młodego łowcy nagród. Jego oręż stanowią niewyparzony język i absolutne przekonanie o własnej wartości. W takim kontekście rzeczywiste (choć wysokie) umiejętności walki schodzą na dalszy plan. Liczy się przede wszystkim tytułowa postać oraz jej bezpretensjonalny kontakt z otoczeniem, również płci pięknej. Im więcej sztuczek, tym lepiej.

W odróżnieniu od gwiazdorskiego, opartego na dwóch galacticos zespołu rywala, Chonchu stawia na grę drużynową. Aby dać to fanom jasno do zrozumienia, autorzy równo z pierwszym gwizdkiem wprowadzają do fabuły całe zastępy bohaterów. Z biegiem czasu czytelnik będzie mógł poznawać ich – zapewne rozbudowane – życiorysy, a na wypadek śmierci kolegi przygotowana jest cała ławka rezerwowych, którzy czekają na swoje pięć minut. Wśród tłumu przypakowanych jegomościów błąka się mroczny młodzian i realizuje model "wojownik z trudnym dzieciństwem". Gra ostro, brutalnie, daleko poza granicą faulu.

Styl

Czytając nowe mangi Mandragory jedną po drugiej, można poczuć się jak bohater Star Treka. Zamykając jeden tomik i otwierając drugi, niemalże słyszy się sakramentalne Beam me up, Scottie, a po chwili zmienia się czas, przestrzeń i rzeczywistość. Yongbi to komedia, Chonchu zawiera sporo elementów horroru. Jak to ma często miejsce w przypadku wschodnich produkcji, ostre wyznaczenie konwencji jest dość trudne, lecz obie serie z pewnością wpisują się w nurt klasycznego komiksu drogi. Drogi, na której bohaterów spotykają niezliczone przygody, a całość pływa w sosie estetyki fantasy.


Przeskok między realiami komiksów Moon Jung Hoo i Kim Sung Jae jest jak oglądanie spotkania Brazylia-Włochy. Po jednej stronie boiska podziwiamy autentyczną radość z gry oraz niepohamowaną potrzebę stwarzania dystansu do tego, co się robi. Karykaturalne ukazywanie typów postaci komiksowych, żarty z cenzury zakazującej ukazywania nagości, jednoplanszowe wstawki – wszystko stanowi pretekst do wzbudzania śmiechu. Gdy do ataku rusza przeciwnik, musimy przestawić się na styl wysoki i ponurą powagę. Jeśli nie przyjmie się tego założenia, nadekspresywna pompatyczność dialogów i nadmuchane patosem sceny źle wpłyną na wrażenie. Czy można kibicować komuś grającemu tak nieefektownie? Na szczęście w Polsce wysysa się tę zdolność z mlekiem matki.

Pomysł na grę

A skoro o kibicowaniu mowa, z nim jest jak z miłością. Nie dopinguje się zespołu za coś, ale mimo czegoś, czyli mimo porażek. Jeśli nawet w Yongbi lub w Chonchu znajdą się jakieś elementy psujące odbiór, można mieć nadzieję, iż w przyszłości (czytaj: w następnych częściach) będzie lepiej. W komediowych przygodach konia i jego chłopca wszystko zależy od jakości przyszłych pomysłów. Cykl nie jest dotychczas oparty na historii bohatera. Yongbi przejmuje raczej wątki fabularne od postaci z otaczającego go świata i podąża za nimi. Jeśli przygody będą ciekawe, humor nie przestanie nudzić. W sadze o synu demona zadecyduje realizacja. Historii o twardzielach, którzy są okrutni i nieprzystępni, bo muszą wszystkim udowodnić, że się co do nich mylą, pojawiło się sporo. Jedynie inteligentna koncepcja rozwoju tego pomysłu pozwoli serii wybić się ponad przeciętność.

Yongbi, głównie dzięki lżejszej estetyce i tematyce, może w pierwszym odbiorze wydawać się bardziej przystępny od Chonchu. To spory kapitał, który jednak łatwo roztrwonić, jeśli odpuści się rywalowi. Póki co, jest 1:0. Zaczyna się druga połowa.


Recenzja Yongbi #1 w serwisie Tanuki.pl



Słowa kluczowe:

Chonchu, Chonchu #1, Kim Sung-Jae, Moon Jung Hoo, Yongbi, Yongbi #1

Powiązane artykuły:

» Krajobraz po Mandragorze
» Yongbi #2 (recenzja - akito)
» Chonchu #2 (recenzja - akito)

Powiązane noty:

» Yongbi #1
» Chonchu #1
» Yongbi #2
» Chonchu #3
» Chonchu #2


Waszym zdaniem...

neishin
EH
Ocena:
0
(+1) [troll]
Ja widze to zupelnie odwrotnie. Yongbi to taki samurajsko-shaolinowy Dragonball - walka majtkami głównej przeciwniczki i tego typu zagrania. Na tym polu Chonchu wypada znacznie lepiej i z pierwszej piłki pięknym volleyem trafia w światło bramki nogą:>.

Dla mnie 1:0 dla Chonchu (gdyby jeszcze nie te dziwne koreańskie nazwy:P)
12-07-2006 13:40
~Ania

Użytkownik niezarejestrowany
:)
Ocena:
0
(+1) [troll]
nie przepadam za komediami jesli chodzi o mange. wole jak nastroj jest przez caly czas ten sam - bez glupich odzywek, min, sytuacji ... dla mnie Chonchu jest lepszy !
22-07-2006 18:50
Yrol
:]
Ocena:
0
(+1) [troll]
Ja stawiam na Yongbi. Mangi (manhwy) o mrocznych młodzieńcach rozwiązujących swe nastoletnie problemy za pomocą miecza, pały, siekiery, było już wiele;) Osobiście kreska jak i fabuła zupełnie do mnie nie przemawiają, jeżeli chodzi o Chonchu. Z drugiej strony niewiele ostatnimi czasy ukazuje się dobrych mang(manhw) o humorystycznym zabarwieniu. GTO, dzięki "rozkosznemu" tłumaczeniu Toriego, po pierwszu kilku tomach przestało śmieszyć zupełnie, Lovehinowy funservisowy humor też jakoś mnie nie porywa:] Ostatecznie, jeżeli chodzi o czysto rozrywkową, humorystyczną opowieść osadzoną w świecie herosów, wojowników, etc. to Yongbi jest u mnie obecnie na pierwszym miejscu:]
07-09-2006 19:25






Konto Polter Plus

Sklep z komiksami

Kenshin t. 3
Trzeci tom przebojowej serii, która w Japonii od 5 lat nie schodzi z list bestsellerów! Schyłek XIX wieku to dla Japonii...

cena: 16.00 zł
cena: 15.00 zł
zamów!

Konkurs

Blogują

17 V :: Szept :: Nadeszła Gra cz. 7 (0)
16 V :: zegarmistrz :: Rozdział 1: Areszt dla N... (10)
16 V :: Eliash :: W imię pokoju - raport nr 3 (5)
16 V :: Ruffle :: Steampunk MMO (Made in China.... (4)
16 V :: bohomaz :: A sześć lat temu... (21)
16 V :: Onslo :: Universal Brawlin' System (17)
16 V :: nerv0 :: Moje małe inspiracje (25)
16 V :: repek :: WH3 okiem fanboja: Lure of Pow... (10)
15 V :: Aesandill :: Dwa słowa o Zombie w RPG (37)

Na forum

avatar Odpowiedzi: 1
Ostatni post: Kuba Jankowski
avatar Odpowiedzi: 121
Ostatni post: Louise
avatar Odpowiedzi: 2
Ostatni post: Reckles
avatar Odpowiedzi: 1
Ostatni post: earl
Odpowiedzi: 11
Ostatni post: moniks

Najaktywniejsi

avatar
1. Kuba Jankowski
234 pkt.
avatar
2. repek
59 pkt.
avatar
3. Andman
55 pkt.
avatar
4. beacon
26 pkt.
avatar
5. Marigold
17 pkt.
avatar
6. Maqu
4 pkt.
» Więcej o punktach

Facebook