Ludzie, śmieci i reszta świata
Autor:
Maciej 'repek' ReputakowskiRedakcja: Julian 'Mayhnavea' Czurko

Wiosna i lato 2009 roku obrodziły kilkoma komiksami poruszającymi tematy tradycyjnie zarezerwowane dla literatury faktu lub reportażu. Żadnego jednak nie można zakwalifikować do tego gatunku z taką odpowiedzialnością jak wydanego przez Kulturę Gniewu albumu autorstwa Ivana Bruna.
Czytać
Bez komentarza to jak włączyć trzy ogólnoświatowe kanały informacyjne i ustawić opcję zapętlonego odtwarzania. Gdyby wybrać CNN, BBC i Euronews, można by otrzymać podobną mieszankę obrazów, w której skład wchodziłyby niesprawiedliwość, przemoc i ludzkie cierpienie. Komiks Bruna jest jednak kreacją artystyczną, której zawartość podlega zasadzie przemyślanej selekcji.
Bez komentarza nie jest bezmyślną kopią ujęć atakujących nas z ekranów telewizorów. Autora interesują bowiem tylko te sprawy, które są efektem działania człowieka, a zwłaszcza człowieka wobec człowieka.
Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
Rzeczywistość ponownie przerysowana
Próżno tu zatem szukać współczucia dla ofiar kataklizmów i sił natury. Potworności, które poruszają Bruna, mają wyłącznie cywilizacyjne i kulturowe przyczyny. Autor przedstawia je bez znieczulenia, wystawiając na próbę wrażliwość czytelnika. Podejmuje się zatem tej samej misji, która na co dzień – przynajmniej w teorii – spoczywa na autorach przekazu medialnego. Wybiera przy tym tylko najtrudniejsze do zaakceptowania i usprawiedliwienia zjawiska, komponując swoje
reality show z ujęć, których telewizja (póki co) nie emituje. A potem nie puszcza reklam i zabiera pilota.
Wizja Bruna jest skrajnie pesymistyczna, w wyjątkowych wypadkach zabarwiona sarkazmem. Bohaterowie jego krótkich reportaży nie są w stanie wymknąć się z sytuacji, w jakiej się znaleźli. Nie istnieje żadna droga ucieczki do lepszego świata, również tego duchowego. Znamienna jest tu jedna z plansz, na której widzimy billboard, na nim twarz kobiety patrzącej w górę, a obok jedno słowo:
"uciec".
"Reklamę" otacza prawdziwa ziemia jałowa śmieci i ścieków oraz zadymione niebo. Ludzie, jeśli umrą, nie idą do
"do góry", lecz stają się odpadkami, nadal spełniają swoją rolę w energetycznym krwiobiegu planety. W świecie, w którym człowiek traktowany jest przedmiotowo, jest to wręcz naturalna kolej rzeczy.
Uniwersalny realizm
Komiksowi drukowanemu, zwłaszcza tak dopracowanemu jak
Bez komentarza, trudno jest działać interwencyjnie i błyskawicznie reagować na szokujące wydarzenia. Z tego powodu, choć bez trudu odnajdziemy u Bruna nawiązania do konkretnych sytuacji (morderstwa kobiet w Juarez, interwencja w Iraku), a także logotypy wielkich koncernów, większość epizodów ma charakter niezależny od realiów geopolitycznych. Pełna opalających się ludzi plaża, na którą woda wyrzuca ogryzione zwłoki nielegalnych imigrantów, może znajdować się zarówno we Włoszech jak i w Australii czy na Florydzie.
Uniwersalny jest również język, jakim posługują się bohaterowie komiksu. Wypełniające dymki piktogramy wpisują się w ponadnarodowy ton albumu i są równie wymowne co sąsiadujące z nimi obrazki. Wiele z tych rysunków w rysunkach stanowi zresztą samodzielne przebłyski geniuszu w operowaniu graficznym skrótem. Za ich pośrednictwem Brun podejmuje się analizy przyczyn części poruszanych problemów. Zwłaszcza w kwestiach, w których znaczenie mają prawa ekonomii, autor nie stroni od stawiania własnych diagnoz.
Nie dajcie się zatem nabrać chwytliwemu, sugerującemu dążenie do obiektywizmu tytułowi. Komiks Ivana Bruna to jeden wielki komentarz. I to taki, który pozostawia jeszcze sporo miejsca na komentarz własny czytelnika, wywołany zachwytem, przerażeniem, bądź sprzeciwem.
O komiksach na blogu Macieja 'repka' Reputakowskiego
Waszym zdaniem...